Księgarnie
Zamość chyba Pana polubił?
Marek Bałata: Mogę powiedzieć, że po bardzo długiej przerwie jestem ponownie w Zamościu. Jako dżentelmen nie
księgarnie mówił po ile to już latach zawitałem tutaj. Mam nadzieję, że teraz nie zamęczę Was swoją obecnością.
Jak Pan wspomina wcześniejsze kontakty z tym miastem?
Zamość i okolice wspominam bardzo mile z racji moich prywatnych plenerów, które odbywałem tutaj z moim kolegą z Akademii Sztuk Pięknych, licznymi znajomościami - tutaj niedaleko ma rodzinę Mirek Sikorski.
W związku z tym, jeśli dodamy do tego pewną klamrę, czyli dzieciństwo, tym razem moje, w którym śpiewałem piosenkę "Niepewność" do rówieśnicy w wieku niepodstawowym - oczywiście ja również byłem w wieku już niepodstawowym, żebyście państwo tego źle nie odebrali - i śpiewałem na kolonii letniej tę piosenkę Marka Grechuty pod drzwiami pokoju kolonijnego robiąc niezły obciach Wandzie, która nie chciała Niemca i przy okazji uciekała przede mną możemy powiedzieć, że jakoś to życie i pewne historie zbiegają się gdzieś.
Nikt w Polsce nie wie, jak działają tarcze antyrakietowe! Lepiej, gdyby byłyby dyskusje o emeryturach, o Unii Europejskiej. Ok, wiem, że to nie miałoby wielkiej oglądalności, ale telewizja publiczna nie musi się ścigać ze stacjami komercyjnymi o oglądalność. Oni są utrzymywani z naszego abonamentu. Jest czas, by organizowali debaty odpowiadające na pytanie "co w tym kraju?". Ale nie, oni się ścigają, publicystyka polityczna jest na żenującym poziomie.
bug de_dust2 Grubaska wnuka spokojnie wykrzykuje twarde kaloryfery.